AinSophAur TranceFormation
Z Rafałem (dj Marcus Mayhem) i Błażejem (dj STFX) spotykamy się wczesnym przedpołudniem, dzień przed Scarlet Woman, niezwykłym projektem artystycznym przygotowanym przez artystów i przyjaciół Splotu Słonecznego. Rafał i Błażej mają za sobą co prawda podróż z Koszalina, z którego pochodzą, do Warszawy oraz wczesną pobudkę, ale podobnie jak wszyscy Splotowicze tuż przed sobotnim wernisażem są na wysokich obrotach. Toteż z entuzjazmem opowiadają o swoim wkładzie w realizację imprezy.
Co sądzicie o Scarlet Woman?
Rafał: Bez wątpienia jest to wielowątkowe wydarzenie.
Błażej: Interesujące ze względu na swoją wielowymiarowość: taniec, wernisaż, muzyka. Podczas takich imprez cały czas coś się dzieje. My połączymy muzykę psy trance z żywymi instrumentami oraz wizualizacjami.
Jakie znaczenie dla wydźwięku całego przedsięwzięcia ma Wasza muzyka? Inspirowaliście się ogólnym zamysłem projektu?
Rafał: Generalnie jako kolektyw AinSophAur TranceFormation gramy głębokie dźwięki, charakterystyczne dla muzyki trance, w której odnaleźć można sporo wpływów z różnych kultur, szczególnie wschodnich: kabalistycznej, buddyjskiej. Chcielibyśmy jednak przede wszystkim świętować całe wydarzenie.
Błażej: Dokładnie. Gramy gdy skończy się kluczowa faza projektu. Nie stanowimy w zasadzie jego integralnej części, choć z drugiej strony zwieńczymy go.
Rafał: Sama muzyka trance posiada nie tyle podłoże, co wpływy okultyzmu. Często pojawiają się w niej motywy kabalistyczne. Izrael jest zresztą jedną ze stolic muzyki trance, więc kultura hebrajska przeniknęła do niej w sposób naturalny.
Co dokładnie znaczy AinSophAur?
Rafał: Nazwa naszego kolektywu oznacza po hebrajsku aspekt kabalistycznej mapy „drzewa życia”. Na niej oprócz samego drzewa życia znajdują się jeszcze trzy przestrzenie: „ain”, czyli nicość, „ain soph”, czyli nicość, w której znajduje się światło i „ain soph aur”, czyli nicość, która jest twórczym światłem. Dopiero na podstawie tych trzech planów tworzy się drzewo życia. Nazwa którą wybraliśmy dla naszego kolektywu jest kontrkulturowa, ma podłoże filozoficzne. Natomiast bardziej niż sama kabała, inspiruje nas aspekt manifestacji twórczego światła i duchowości.
Błażej: Szukaliśmy czegoś oryginalnego i bliskiego muzyce trance.
Rafał: Dokładnie. Transiarzom bliski jest buddyzm, kabała, medytacja. Większość formacji trance’ owych zresztą ma w swoich nazwach zawartą jakąś głębię filozoficzną. W muzyce z Goa pojawiały się kiedyś motywy inspirowane przestrzenią kosmiczną, teraz coraz częstsze są nazwy, mówiące o oświeceniu.
Opowiedzcie o Waszych początkach i pierwszych, najważniejszych inspiracjach.
Rafał: Nie graliśmy trance’ u przez całe życie. Z Błażejem znamy się już dosyć długo, natomiast trance’ em zajmujemy się od około pięciu lat; wcześniej graliśmy techno. Na początku pojawiły się oczywiście marzenia o gramofonie. Później zaczął się szał na płyty winylowe: szukanie płyty, kupowanie, wyciąganie z paczki, pierwsze położenie jej na gramofonie, odsłuchiwanie, proces szukania numeru, który gdzieś słyszałeś, a nie wiesz jak się nazywa. Wtedy mieliśmy wrażenie, że otworzył się przed nami cały świat. Gdy już dotarliśmy do samych korzeni muzyki trance, czyli do rave’ ów w Anglii zachłysnęliśmy się, dlatego że w Polsce nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy.
Jak z Waszej perspektywy ukształtowała się historia trance’ u?
Błażej: Anglicy wyjeżdżali do Indii, na Goa, bo można tam było organizować najlepsze imprezy.
Rafał: Podziemie techno nie jest tak otwarte jak podziemie trance. Kultura trance’ owa to otwarty umysł i kreatywność. Największe skupiska trance’ owe znajdują się w Niemczech i Izraelu, głównych stolicach tej muzyki. Najwięcej trance’ u jest tam, gdzie jest ciepło, ponieważ ta muzyka potrzebuje otwartej przestrzeni. Obecnie festiwale trance’ owe gromadzą więcej osób, niż festiwale techniczne.
Od jak dawna współpracujecie ze Splotem Słonecznym? Co sądzicie o stowarzyszeniu?
Rafał: Naszym pierwszym wspólnym projektem była tegoroczna, sierpniowa „Barka”.
Błażej: Splot to szybko i prężnie rozwijająca się organizacja dla młodych artystów. Czuje się atmosferę twórczego, niezależnego miejsca.
Cenicie sobie niezależność?
Rafał: Tak. Poza tym muzyka to przede wszystkim nasze hobby. Kierowaliśmy się trochę inną ideą, bo chcieliśmy robić imprezy non profit. Kręciły nas zawsze takie typowe rave’ y, robienie czegoś dla ludzi i dobrej zabawy. Nigdy nie współpracowaliśmy z dużymi wytwórniami i nie mieliśmy sponsorów. Toteż nie pokazywaliśmy się raczej na większych wydarzeniach, powiedzmy komercyjnych. W zasadzie muzyka to dla nas coś więcej niż hobby.
Błażej: Zdecydowanie. Nasze hobby jest naszym sposobem na życie. Bierzemy udział zwłaszcza w imprezach na Pomorzu, z którego pochodzimy.
Rafał: Generalnie nie lansujemy się, nie bierzemy za grę pieniędzy, ale używamy takich samych urządzeń jak profesjonaliści. Jesteśmy teraz nastawieni na producentkę, chcemy się zająć bardziej tworzeniem własnych dźwięków, niż próbami zaistnienia w jakiś klubach.
Jakie są Wasze najbliższe plany? Myślicie o muzyce poważnie?
Rafał: Czemu nie, jak najbardziej. Chcielibyśmy wydawać własne produkcje, płyty.
Błażej: To dobry pomysł, ludzie wtedy mogą cię usłyszeć. A chcielibyśmy oddać muzyce część siebie samych.
Rafał: Wszyscy muzycy, których szanujemy, grając dają kawałek siebie.
Tekst: Joanna Ciesielska